Powrót na poprzednią stronę

Moje życie nielegalne

Moje życie nielegalne

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

małe wydawnictwo Kraków 2012

ISBN: 978-83-62971-03-9

INDEKS: MAL0002B32973

Cena: 34,00 złdodaję do koszyka

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski określa swoje życie "nielegalnym", gdyż nie boi się być niepokornym i mówić prawdy, gdy inni starają się ją ukryć - a to nie zawsze podoba się władzom kościelnym i państwowym. Ta książka jest jego najbardziej osobistą historią, w której opowiada nie tylko o swoich kresowych korzeniach, o dorastaniu w Krakowie, przyjaźni z niepełnosprawnym intelektualnie i drodze kapłańskiej, lecz także o swoich ideałach, przekonaniach, które kierowały jego wyborami i kazały mu walczyć o najsłabszych i zapomnianych.

Wstęp

Znamy się z księdzem Tadeuszem od przeszło dwudziestu lat, dokładnie – od kwietnia 1987 roku, kiedy zostałem „paszczakiem” (co to znaczy, wyjaśni się w książce) w stworzonej przez niego wspólnocie Małych Muminków. Potem pracowałem jako wolontariusz przy budowie Schroniska dla Niepełnosprawnych imienia Brata Alberta w Radwanowicach, którą ksiądz kierował. Połączyła nas – i do dzisiaj łączy – fascynacja światem osób niepełnosprawnych intelektualnie, naszych przyjaciół. Życie ułożyło się jednak tak, że on zajął się Radwanowicami i rozrastającą się coraz bardziej Fundacją imienia Brata Alberta, a ja zostałem w mojej małej „muminkowej” wspólnocie i poświęciłem się pisaniu. Kiedy w październiku 2005 roku ogłoszono, że w Instytucie Pamięci Narodowej odnalazła się kaseta ze śledztwa prowadzonego dwadzieścia lat wcześniej, po drugim pobiciu księdza Tadeusza, zadzwoniłem do niego i zapytałem, czy chciałby szerzej o tym opowiedzieć. Wiedziałem, że wcześniej uciekał od tej przeszłości, uważał ją za bolesny, ale zamknięty rozdział. Powiedział, że chce. Że chętnie zrobi ze mną taką książkę i że możemy rozmawiać o wszystkim. Umówiliśmy się, że zaczniemy się spotykać wiosną 2006 roku. Ale do wiosny sytuacja się skomplikowała, a ksiądz Tadeusz został głównym bohaterem tak zwanego kryzysu lustracyjnego w Kościele. To nowe pole aktywności sprawiło, że stał się bardziej popularny niż do tej pory, ale też jego publiczny obraz uległ zmianie: lustracja przesłoniła inne obszary jego działalności. Potem pracował nad własną książką, a ja pomagałem mu w jej zredagowaniu. Niemniej z pomysłu długiej „rozmowy o wszystkim” nie zrezygnowałem. Spotykaliśmy się od czasu do czasu, żeby nagrać kolejny fragment. Raz było lepiej, raz gorzej, w zależności od tego, co akurat działo się wokół księdza. Często rozmowę przerywały nam telefony od dziennikarzy lub osób proszących o spotkanie.

kończyłem nagrania w listopadzie 2007. Minęły dwa burzliwe lata. Przez ten czas od jednych słyszałem: „On jest nawiedzony”, od innych: „Jest bohaterem”. „Czy Tadeusz się zmienił?”, pytają mnie dzisiaj znajomi. Trochę tak, trochę nie. Zmienił się, zradykalizował Tadeusz zewnętrzny. Wewnątrz jest tak samo misiowaty, uparty i oddany innym, jak był. Ale też na pewno bardziej obolały... W styczniu 2007 roku, po niedoszłym ingresie arcybiskupa Stanisława Wielgusa, znalazłem na jednym z internetowych forów następującą wypowiedź: „W programie Polacy wystąpił gość, który powiedział, że ta sytuacja, która ma teraz miejsce w Kościele, jest prezentem z zaświatów od naszego Papieża. Zwycięża prawda. Ksiądz Zaleski jest thebeściakiem, odważny człowiek, który był sam przeciw wszystkim. Myślę, że to, co zrobił, spowoduje po pewnym czasie powrót ludzi do Kościoła – zwłaszcza młodych. Ja od Kościoła byłem dość daleko, ze względu na »dewocyjne«, na niskim poziomie odjazdy proboszcza, ale dziś chętnie przyjmę księdza po kolędzie, czuję z nimi jakąś solidarność. Trzeba ich wesprzeć. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi”. Przygotowując niniejszą książkę, cały czas miałem w pamięci te słowa.

I jeszcze dwie uwagi techniczne. Po pierwsze, w ostatecznej redakcji naszych rozmów usunąłem większość moich pytań. To, co pochodzi ode mnie, pisane jest kursywą. Po drugie, jesteśmy z księdzem Tadeuszem po imieniu. Wiem, że nie wszystkim czytelniczkom i czytelnikom może się spodobać to, iż człowiek świecki zwraca się do księdza per „ty”. Ale znamy się i przyjaźnimy tak długo, że byłoby to nienaturalne, gdybym nagle zaczął się zwracać do Tadeusza „proszę księdza”.
Wojciech Bonowicz

 

Kategorie

Książki / Życie chrześcijańskie / Biografie, autobiografie

Książki / Duchowość / Świadectwa

 

Inne pozycje autora dostępne w księgarni